Dziś wpis szczególny, bo urodzinowy. Nasza córa kończy dziś dwa lata, a dokładnie skończyła o 5:40. Dwa lata temu byłyśmy już razem kilkanaście godzin. Kilkanaście intensywnych godzin, podczas których dobitnie dała mi do zrozumienia, co myśli na temat spania ;-) I to nie były przyjazne dla mnie myśli. W kolejnych kilkunastu pokazała mi, że również w nocy spanie jest dla niej przereklamowane. Oczywiście przez te dwa lata dużo w tym (i innych) tematach się zmieniło, ale nadal przyznam, że miałam inne wyobrażenia na temat funkcjonowania dwulatka ;-P To przecież takie duże dziecko ;-)
Tymczasem co dwulatek potrafi?
- powiedzieć "widelca mamy dać!", "taty kapcie moje", "nie do żłobka" ;-P, "o jeeezzzzuuu" ;-) i moje ulubione "tata kocha mamę, mama kocha tatę, tata kocha Alę, mama kocha Alę" ;-*
- zaśpiewać samemu sobie "sto lat", kończąc słowami "niech żyje nam, a kto? Alusia!"
- zażądać: ciepłe/zimne pici, jabuszko/kiwi/parówa/rogala/buła/ogólka/rodzynki, baja o kotku, baja o smoku, baja o statku, o łosiu baja, o śniadanku baja...
- urządzić histerię
- obsługiwać smartfona
- przywołać się do porządku - "ogarnij kobito!"
Dwulatek boi się też Wiedźmina ("boje pana"), ma swoje preferencje ubraniowe, uwielbia zwierzaki ( bez wzajemności).
Czego nie potrafi?
- spać od 20:00 - 8:00 bez pobudek (ale sobie wymarzyłam ;-P)
- jak się obudzi - samemu zrobić sobie śniadanie i zająć się kulturalnie sobą z szacunkiem podchodząc do snu, który tak należy się jego strudzonym rodzicom ;-)
- zorganizować sobie samodzielnego zajęcia na dłużej niż 5 min.
Ale to nic w porównaniu z tym, że nie potrafi przestać być najwspanialszym słodziakiem :-)
Czyż nie? ;-)
Z okazji urodzin zorganizowaliśmy przyjęcie w Cafe Leniwiec, w którym kilka miesięcy temu byliśmy na kawie i słodkościach ( poczytacie o nim tu: http://cafeleniwiec.pl/ i tu: https://www.facebook.com/cafeleniwiec.
Leniwiec to kawiarnia, bawialnia, miejsce warsztatów i zajęć dla dzieci oraz dorosłych, sklep z drobiazgami w jednym. Jak informują nas na stronie internetowej właścicielki: "Naszym marzeniem było stworzenie miejsca, w którym odnajdą się zarówno dorośli, jak i dzieci, miejsca spotkań całych rodzin, czy przyjaciół pragnących spędzić wieczór grając w gry planszowe i wreszcie miejsca pachnącego domowym ciastem. Autorską aranżację wnętrza oparłyśmy z jednej strony na dużym stole idealnym do wspólnego spędzania czasu w większym gronie, a z drugiej na stale dostępnej sali zabaw pełnej inspirujących gier i zabawek, dających dzieciom zajęcie na długi czas." Moim zdaniem udało się to spełnić stu procentach. Kawiarnia jest bardzo przytulna, domowa. Z części kawiarnianej, w której znajduje się ów duży stół (oraz kilka mniejszych, krzesła, fotele) widać część zabawową, w której swobodnie mogą bawić się dzieci. A atrakcji dla nich nie brakuje - książki, gry, klocki, przytulanki, zabawki edukacyjne, mini kuchnia, samochodziki. Do tego wygodne poduchy, na których można się wylegiwać. W tej samej sali znajdują się również wygodne kanapy i stoliki, przy których można wypić kawę czy zjeść coś pysznego.
I w tym miejscu przechodzimy do jedzenia :-) (choć wybaczcie, dziś o tym jedzeniu nieco mniej - naszły mnie refleksje okołourodzinowe, poza tym w Leniwcu na równi z jedzeniem ważna jest dla mnie ta przestrzeń i atmosfera).
Przyjęcie zaczęliśmy od pysznego kremu z pieczonych pomidorów - zupa idealna również dla dzieci, które z prędkością światła pochłonęły swoje porcje. Podana została z oliwą i płatkami migdałów. Miała kremową konsystencję, głęboki pomidorowy smak i zapach lata. Mniam. A poniżej dokumentacja fotograficzna (i na tym kończą się moje dzisiejsze foty ;-) obiecuję wam jednak rozwój w temacie wizualnej strony moich relacji, muszę tylko mniej rzucać się na jedzenie i pamiętać o robieniu zdjęć przed tzw. konsumpcją ;-P).
Następnie kosztowaliśmy pierogów: szpinakowych, ruskich, z wolno duszoną cielęciną, z kapustą i grzybami. Wszystkie farsze smakowite, mnie najbardziej przypadł do gustu szpinakowy i mięsny. Ciasto pierogowe było cienkie, miękkie, idealne.
Na kulinarny plus zasługuje też sam urodzinowy, malinowy tort. Był delikatny, mocno owocowy i dopasowany do małych gości. Podobnie ciasta (sernik, jabłecznik, ciasto cytrynowe) - każde z nich pachniało i smakowało po prostu domowo, pysznie. Do tego piliśmy dobrą kawę i herbatę. I tak sobie biesiadowaliśmy, siedzieliśmy w miłej atmosferze (co niektórzy, inni ogarniali małe towarzystwo ;-))
Polecam wam to miejsce na wszelkie przyjęcia rodzinne z udziałem dzieci.
Jedyny minus, jeśli miałabym się do czegokolwiek negatywnie odnieść, to to, że nasz szesnastoosobowy stolik obsługiwała jedna osoba, w związku z czym zanim wszyscy otrzymali swoje dania czy kawę mijało trochę czasu. Chcąc jeść w tym samym czasie ze wszystkimi, pierwsza z obsłużonych osób musiała się liczyć, że jej danie nieco wystygnie. Mimo tej uwagi, myślę że całe przyjęcie było bardzo udane (poproszę ewentualnie gości o komentarz ;-)), stąd moja pozytywna rekomendacja.
Do Leniwca przyjedziemy pewnie jeszcze nie raz.
Może się tam spotkamy? Chcecie? ;-)
CO: Cafe Leniwiec
GDZIE: os. Na Murawie 8/1, Poznań
JAK: kuchnia domowa (zupy, makarony, pierogi, ciacha)
WWW: www.cafeleniwiec.pl
DLA DZIECKA: wiele by wymieniać ;-) to miejsce stworzone dla dzieci, są tu krzesełka do karmienia, przewijak, nocniczki, przybory higieniczne, podnóżek do umywalki, bawialnia z mnóstwem atrakcji (książki, klocki, przytulanki, gry planszowe, zabawki wszelakie). Menu jest dostosowane do dzieci.
Zupa kapitalna!
OdpowiedzUsuńWśród pierogów górował wariant ze szpinakiem, zdecydowanie. Super farsz!
Wydaje mi się jednak, że ciasto (wszystkich pierogów) było zbyt miękkie nieco, w stronę rozgotowanego.
Tort także bardzo dobry, a za tortami nie szaleję.
Niektóre materiały, np. z poduszek na krzesła, miały bardzo wyraźne ślady brudu. Niby suche i niegroźne, ale strach nie wymienić sobie siedziska.
Toaleta, choć zupełnie wystarczająca, jest mała i zaopatrzona w mały jeden pojemnik na pieluszki. Na efekt sensoryczny ze strony nosa nie trzeba długo czekać. Przy dłuższym posiedzeniu w lokalu (więc i częstszym w toalecie) nie da się nie odnotować tego faktu in minus.
Opis w notce jak najbardziej trafny. Moim zdaniem delikatnie przesłodzony.
Pozwolę sobie jawnie domyślić, że dzięki całemu zebranemu towarzystwu pobyt był pozytywny kompletnie ;)
Ogółem, jak najbardziej polecam grupie docelowej tego miejsca, czyli dorosłym z maluchami. W grupę tę bowiem właściciele "Leniwca" trafili swoją ofertą w sam raz!